o mnie
za co siebie cenię i szanuję, a może nawet lubię i podziwiam?
Płeć: kobieta
Wiek: pełnoletnia
Zawód wymarzony i wyuczony, choć go nie wykonuję: dziennikarz
Najlepiej wyćwiczona życiowa umiejętność: przetwarzanie rzeczywistości w słowo… pisane najczęściej.
Lubię siebie za moje „rozmowy ze Stwórcą”.😊
To jest mój sposób na orientację i porządkowanie w codzienności. To pozwala mi spojrzeć na siebie i moje życiowe smuteczki z dystansem i z humorem lub pozwala wywalić z siebie i zneutralizować dużo żalu i złości. Polega to głównie na monologu, którym mój umysł się bawi i komentuje rzeczywistość i przemyślenia własne tak, że zwraca się z nimi bezpośrednio do swojego Stwórcy. Nie każdy tak potrafi.
Lubię siebie za odwagę i konsekwencję jakie mi towarzyszą w realizacji tego, co zaplanuję.
Potrafią to nieliczni.
Lubię siebie za to, że potrafię rozprzestrzeniać wokół siebie spokój.
Potrafię stworzyć osobom, które mają ze mną kontakt przestrzeń, w której mogą czuć się swobodnie i bezpiecznie. Mogą mówić w mojej obecności o sprawach trudnych. Potrafię milczeć i słuchać i zamiast dobrych rad, których nie mam, daję poczucie akceptacji.
Niektórzy tak potrafią.
Lubię siebie za to, że w życiu idę swoją drogą, choć błądzę żyjąc czasem życiem innych ludzi.
Wszyscy tego doświadczają. Są jedynie mniej lub bardziej świadomi czyje marzenia właśnie realizują.
Lubię siebie za to, że potrafię czuć się szczęśliwa i podejmować ryzyko, a w trudnych dla mnie sytuacjach szybko wracam do siebie by zachować „trzeźwość” widzenia danej sytuacji.
Taki wrodzony stan stabilności, który jest w tle pomimo turbulencji na pierwszym i drugim planie. Ty też go masz.
Lubię siebie za to, że mam w sobie pęd do rozwoju i umiejętność uczenia się.
I to jest takie czyste i prawdziwe we mnie, ta ciekawość co będzie dalej za zakrętem tego wyzwania, które widzę i potem kolejnego, które się pojawia. Odhaczone. Przeżyte. Doświadczone. Idę dalej. Stwórco, proszę o więcej. 😉 Ty też tak możesz.
Lubię siebie za to, że szanuję moje ciało, że potrafię teraz o nie zadbać.
Nie zawsze tak było na różnych etapach mojego życia. Ostatecznie jednak mam do mojego ciała czułość i potrafię się nim zaopiekować i jednocześnie potrafię zachować dyscyplinę, która wpływa na to, że moje ciało jest sprawne. Mogę uprawiać sport i robić rzeczy, które powodują wyrzuty endorfin. Najlepiej w górach na wędrówkach, na nartach, w lesie na grzybach, rzadko na rowerze, na korcie tenisowym, na macie do Yogi często, pod wodą czasem też, choć rzadko bardzo. I oczywiście podczas masażu lomi lomi fizjo.
Znasz ten stan?
I wydaje mi się też, że lubię siebie za to, że jestem piękną kobietą.
Czyli jak mawiają moje koleżanki z pracy: „jesteśmy śliczne, ale nieliczne”.
*Karolina Kowal to pseudonim, pod którym tworzę teksty, rysunki i grafiki.