POZWALAM SOBIE NA wyrażanie i przebaczenie TEGO, CO MNIE MĘCZY
smakuję życia
na śniadanie
przebaczenie chrupiące
jak świeża rzodkiewka
w język szczypie odrobinę
gdy do ciebie myślę
miód miłości
pieści chleb z masłem
a potem ust
dotyka moich
***
gdy bierzesz w dłonie
po kawałku moje ciało
ramiona w zastoju
biodra w zniechęceniu
stopy w zmitrężeniu
duszą się uściskiem
który nie pozwala mi
oddalić się od siebie
marzę by być ziarenkami piasku
które przeciekają przez twoje palce
